O autorze
Pasjonują mnie nauki humanistyczne, zwłaszcza filozofia i socjologia. Wyznaję filozofię życia na tak, konstruktywnego i optymistycznego. Jestem liberałem i katolikiem, ale nie lubię słowa konserwatyzm.

5 powodów dla których PiS przegra wybory parlamentarne

Teoria gier głosi: zwycięży ten kto lepiej zmobilizuje zasoby, wykazując większą determinację wygrania. Z perspektywy socjologicznej można mówić o pojęciu kulturowej (psychologicznej) gotowości do zwyciężania. Istnieje pięć czynników które są w stanie spowodować, że PiS przegra najbliższe wybory parlamentarne, co dla wielu wytrawnych obserwatorów wydaje się scenariuszem nieprawdopodobnym. Finisz może być porywający.

(1) Kalendarz nie pracuje dla Kaczyńskiego
Sekwencja zdarzeń wyborczych jest niekorzystna dla PiS. Przed finałową ostatnią prostą trzeba pokonać trzy przeszkody (lotne premie), wybory: europejskie, samorządowe, i prezydenckie. Dziś wydaje się, że przyszłoroczną batalię parlamentarną powinien wygrać PiS, na razie na taki scenariusz wskazują sondaże; jednak polityka jest dynamiczną dziedziną, – każde kolejne zwycięstwo partii Kaczyńskiego będzie mobilizować lewicowy elektorat.
Może powtórzyć się fenomen roku 2007 albo syndrom warszawskiego referendum, a więc wariant „tamy” dla rządów PiS. Wraz ze wzrostem domniemania recydywy IV RP, ulegnie wzmocnieniu trend popierania tego podmiotu politycznego, który wedle antycypacji społecznej będzie dawał największą rękojmię pokonania PiS.
Inny problem Kaczyńskiego polega na koniunkcji wyborów prezydenckich z parlamentarnymi. 10 lat wcześniej, właśnie w takich warunkach PiS doszedł do władzy, ale wtedy bracia-bliźniacy mogli podzielić się rolami. Już nie ma Lecha Kaczyńskiego. A Jarosław jest nieufny. Boi się wewnątrzpartyjnej konkurencji. Jeżeli wystartuje sam, raczej przegra i może w ten sposób popsuć podejście do wyborów parlamentarnych, które rozstrzygną o realnej władzy w Polsce; zaś jeśli spasuje, będzie musiał postawić na kogoś innego, kto może przegrać z Komorowskim jeszcze dotkliwiej, natomiast przy nieznacznej porażce, stworzyć zagrożenie dla samego Kaczyńskiego. Nie ma dobrego ruchu.

(2)Moment krytyczny, czyli przesilenie przesilenia...

Kiedy dojdzie do przesilenia sondażowego w strukturze poparcia deklarowanego dla PO? Analitycy łamią sobie nad tym problemem głowy.
Wyobraźmy sobie trzy słupki: niebieski, – pokazujący sympatię dla PiS; pomarańczowy, – ilustrujący zwolenników Platformy, oraz czerwony, – opisujący elektorat SLD. Słupek trzeci staje się drugim, linie poparcia PO i SLD (ewentualnie innej lewicowej formacji) przecinają się. To jest właśnie krytyczny moment. Ale paradoksalnie może być to również moment krytyczny dla PiS. Największe szanse wygrania najbliższych wyborów będzie miał ten podmiot polityczny, którzy stworzy ostry kontrast emocjonalny wobec PiS. Ważny jest również czynnik pragmatyczny, czyli skuteczności oddanego głosu. Wyborcy poprą aktora stwarzającego największe prawdopodobieństwo zatrzymania PiS. Kluczowa powinna okazać się pozycja nr 2, która daje świetne pole do ataku.
Powrót afery z więzieniami CIA w Polsce pracuje na korzyść PO w tym sensie, że osłabia Millera. Porażka Platformy w wyborach parlamentarnych nie jest przesądzona, jeżeli utrzyma pozycję wicelidera sondaży, neutralizując jednocześnie dalszy regres notowań, na finiszu może dopaść PiS.

Zwrot depozytu

Zagrożenie dla PO stwarza (na razie tylko hipotetyczne) ewentualność wejścia do gry inne formacji lewicowej niż SLD, o profilu bardziej kulturowym. Dobrą okazją do tego powinna okazać się kampania europejska. Pogłoski o śmierci Europy Plus oraz Palikota są przedwczesne.
Polski precedens polega na nieumiejętności przełożenia lewicowego zaplecza społecznego w poparcie polityczne. Elektorat centrolewicowy jest najszerszym spektrum społecznym, tymczasem wybory wygrywają ugrupowania centroprawicowe. Decyduje o tym prawo depozytu: w 2007 r. lewica oddała Platformie (a częściowo również PiS-owi) wyborców w depozyt. Czy za rok wrócą z procentem?



(3)Szklany sufit
W dalszym ciągu PiS nie poszerza targetu wyborczego. Jest liderem sondaży, ale notowania stoją na mniej więcej tym samym poziomie. Eksponowanie Macierewicza na funkcji wiceprezesa partii przekreśla szanse na pozyskanie wyborców centrowych. Jednak ruch z Macierewiczem był przemyślany. Kaczyński poszedł na wariant konserwowania tego co jest konserwatywne, spetryfikowania stanu posiadania. Awans Macierewicza jest ukłonem w kierunku o. Rydzyka, który zarządza katolicko-narodowym elektoratem. To również element licytacji z Solidarną Polską.
Elektoratu centrowego Kaczyńskiemu i tak nie udałoby się pozyskać. Taktycy socjotechniczni PiS dobrze przeczytali sytuację. Zamiast tego wybrali marsz na podbój polskiej wsi, w celu intensyfikacji poparcia wśród mieszkańców obszarów wiejskich. To ma sens, jednak niesie również ryzyka, bo może doprowadzić do polaryzacji miasto-wieś, zaś metropolie raczej wygrają rywalizację z prowincją.
Realizowana przez PiS koncepcja pozyskiwania wsi zorientowana jest na jeszcze jeden taktyczny cel: nie wpuścić PSL-u do Sejmu. Nie wejście ludowców do izby niższej parlamentu, przy założeniu że znajdą się tam jedynie trzy partie, spośród których najliczniejszą będzie PiS, tworzy dla Kaczyńskiego korzystne widoki arytmetyczne.

(4)Nowa twarz, – Bieńkowska

Gafa Bieńkowskiej pokazała dwie rzeczy: największy potencjał zdobywania (pozyskiwania) poparcia znajduje się w obszarach pozapolitycznych; po drugie, w społeczeństwie polskim istnieje kapitał wybaczania, – czego ludzie nie wybaczyliby Tuskowi czy Kaczyńskiemu, w przypadku Bieńkowskiej mogą puścić w niepamięć, a nawet zinterpretować na jej korzyść. Kiedyś na tym „paliwie”, aczkolwiek na mniejszą skalę, „jechał” prezydent Kwaśniewski: wyborcy potrafili wybaczyć mu wiele: ewidentne kłamstwo w kwestii wykształcenia, parodiowanie papieża, tańce na grobach żołnierzy zamordowanych przez sowietów, wchodzenie do samochodu przez bagażnik, etc.
Czynnikiem decydującym była sympatia pozapolityczna. Kwaśniewski nie jawił się jako polityk zacietrzewiony, ortodoksyjny; i na tej zasadzie wywoływał u wyborców „chemię” w wymiarach pozapolitycznych.
To samo ma Bieńkowska. Jej wielkim atutem jest (relatywna) niepolityczność. Wydaje się być przykładem tego rodzaju polityka któremu słabości, wady, i mankamenty dodają uroku. Uczynienie z niej frondwoman(ki) PO może przynieść rewelacyjne efekty wyborcze. Nowa twarz odświeży wizerunek Platformy. Bieńskowska stanowi cel trudny do trafienia przez oponentów, a ataki mogą jeszcze bardziej zjednywać jej zwolenników.
Ale Bieńkowska ma jeden słaby punkt: gubi się w kontaktach z mediami, nie jest wystarczająco uformowana marketingowo, co paradoksalnie zadziałać może również w drugą stronę, – czyli na korzyść Platformy. W każdym razie, Bieńkowskiej nawet uroczo z medialną niefrasobliwością.

(5)Upiory
Historia lubi się powtarzać. Dotychczasowe doświadczenie pokazują, że Kaczyński oraz Macierewicz w chwilach napięć politycznych popełniali błędy. Te typy polityków już tak mają, – długo dryblują, na końcu zaplątując się we własne nogi; publiczność rechocze ze śmiechu. Jedynie podczas podwójnych wyborów w 2005 r., Jarosław Kaczyński skutecznie ukrył się przed wyborcami, nie dając się sprowokować. Później ta sztuka była mu już obca. W każdych następnych kampaniach zaskakiwał wypowiedziami, co najmniej niefortunnymi.
Problem leży w innym miejscu, sprowadzając się do natury psychologicznej. Emanacją tego samego czynnika jest strach, który może działać na przeciwników PiS mobilizująco, jak miało to miejsce w 2007 r., czy podczas niedawnego referendum warszawskiego. Dla części wyborców, zwłaszcza tych lewicowych i centrowych, Kaczyński z Macierewiczem to największe upiory.

W czym tkwią szanse PiS?

Atuty PiS leżą w trzech elementach: niskiej frekwencji, w połączeniu z Macierewiczem mobilizującym katolicko-narodowy elektorat oraz nie wpuszczeniem PSL do Sejmu; zintensyfikowaniem poparcia na wsi, a także ewentualnych aferach, w które uwikła się rząd.
Istnieje korelacja pomiędzy wszystkimi trzema faktorami. Niewielki udział wyborców przy urnach, przy maksymalnej mobilizacji żelaznego elektoratu PiS, da większy pułap zwycięstwa niż pokazują sondaże. Z kolei wzięcie prawie całej wsi oznacza realne poszerzenie zaplecza wyborczego, co spowoduje prawdopodobnie zablokowanie ludowców, w drodze do Sejmu. Jeżeli w ławach poselskich zasiądą tylko trzy ugrupowania (wydaje się to raczej mało prawdopodobne), PiS będzie miał arytmetyczną większość, uprawniającą do stworzenia rządu.
Obecność afer w procesie sprawowania władzy obniża frekwencję wyborczą, ale nierzadko również podnosi. Z tym że, zawsze działa to na niekorzyść rządzących.

Można wskazać jeszcze szósty element: aspektem kalendarza wyborczego niekorzystnym dla Kaczyńskiego jest proces biologiczny. Wejście Bieńkowskiej wyostrzyło w polityce kontekst pokoleniowy. Kaczyński z Macierewiczem powoli odchodzą na emeryturę.

Roman Mańka
Trwa ładowanie komentarzy...